Home » Bez kategorii » Historya trzech garbatych z Damasku – 1826

Historya trzech garbatych z Damasku – 1826

Historya trzech garbatych z Damasku Trzey Bracia, synowie Puszkarza, żyli w Damasku, każden z nich był garbaty z przodu i ztyłu, ślepy na lewe oko, kulawy na prawą nogę, i tak ieden podobny do drugiego, z twarzy, wzrostu i ubioru że nawet rodzice rozeznać ich czasem nie mogli. Naystarszy nazywał się Ibad, drugi Sahuk, a trzeci Babekan. Kiedy tylko pracowali w sklepie oyca przechodzące dzieci z nich się naśmiewały.

Opowieści arabskie - 1828

Opowieści arabskie – 1828

Pewnego dnia, syn bogatego kupca, iedynak, z kilkoma innemi chłopcami tyle im dokuczył że Babekan przyskoczył do niego uderzył nożem i na mieyscu go zabił; widząc potem że go pospólstwo ściga, uciekł do skleu i zamknął go za sobą. Kady (sędzia) dowiedziawszy się o tym przypadku przybiegł ze strażą, wyłamał drzwi sklepu i pytał się przytomnych któryby z trzech barci był zabóycą. Nikt nie potrafił mu powiedzieć czy ieden czy drugi, tak bardzo do siebie byli podobni. Zapytał się Ibada, ten zapewnił, że nie on iest winowaycą, ale że nie może mu powiedzieć czy to Sahuk czy Babekan. Sahuk toż samo utrzymywał, a Babekan śmiało twierdził, że w niczem do całey sprawy nie należał. Kady niemogąc doyść prawdy i niechcąc ukarać niewinnego, wszystkich trzech na całe życie wypędził z Damasku. Ibad, Sahuk i Babekan wyszli więc z miasta, a pomiarkowawszy że póki razem zostawać będą, zawsze będą wystawieni na szyderstwo ludzi obcych, rozłączyli się i każden w inną poszedł stronę. Babekan wiele wycierpiawszy dostał ssię nakoniec do Bagdadu. Dowiedział się że w tem mieście był Puszkarz bardzo sławny, prosił go więc aby za robotnika mógł być przyięty mówiąc mu przytem że iest rodem z Damasku i że posiada nieznany nikomu sposób hartowania wybornie stali. Puszkarz przekonał się że i stal wyrobiona przez Babekana była daleko lepsza i twardsza, i że jego robota była nadzwyczaynie delikatna i piękna, przyrzekł mu dobrą zapłatę, i dobrze się z nim obchodził. Od tgo czasu w sklepie jego daleko więcey kupowano; mały garbus niemógł nastarczyć roboty, a gdyby Puszkarz niebył piiakiem, w krótce mógłby się dorobić znacznego maiątku. Po dwóch latach Puszkarz zniszczywszy zdrowie zbytnem używaniem mocnych napoiów, umarł. Wdowa jego Nohud poszła za Babekana, który przy znacznym pokupie w krótce się zbogacił. Bracia jego w nędznym byli stanie. Dowiedzieli się o szczęściu Babekana, i przybyli do niego do Bagdadu. Ale Babekan źle ich bardzo przyiął, z domu wypędził i wyraźnie żonie zakazał żeby ich więcey nie wpuszczała. Ibad i Sahuk, mieli wyiść z Bagdadu, ale gdy Sahuk zachorował nagle, musieli się zostać. Niemieli roboty, a zatem niemieli z czego się utrzymać, postanowili tedy ostatni raz wezwać łaski brata. Zastali tylko żonę iego Nohud, Babekana nie było w domu i dopiero późno w nocy miał powrócić. Nahud miłosiernieysza od męża, bardzo dobrze ich przyięła i chciała im dać jeść, gdy usłyszała głos Babekana.

Opowieści arabskie - 1828

Opowieści arabskie – 1828

Obawiaiąc się nieprzyiemności iakich oni doznać mogli i na iakie sama była wystawiona gdyby ich spostrzegł, skryła ich do małey piwnicy. Babekan odmienił zdanie, został w domu przez dzień cały i wyszedł dopiero nocą. Wtenczas Nohud pobiegła do piwnicy. Nadzwyczajnie się przestraszyła widząc dwóch braci leżących bez przytomności. Naprzód niewiedziała co z niemi zrobić. Namyśliwszy się nieco zamknęła sklep, pobiegła do mostu aby sprowadzić iuż znanego człowieka niezmiernie ograniczonego rozumu i powiedziała mu, że mały garbus przyszedłszy do niey kupować pałasze, umarł nagle, że się obawia nieprzyiekności iakichby stąd doznać mogła, i że ieżeli chce go zabrać i do Tygru (rzeka) wrzucić, da mu Naiemnik zgodził się nato. Nohud dała mu dwa cekiny zadatku, pomogła mu włożyć iednego garbatego w worek i wziąść go na plecy. Naiemnik przyszedłszy na most wyrzucił garbusa z worka w rzekę i zaraz po resztę zapłaty wrócił. Już się skończyło, rzekł śmiejc się do Nohudy, garbus będzie wyborną wyborną paszą dla Ryb; proszę o dwa cekiny. Nohud udała iak gdyby poszła po pieniądze, ale wróciła bardzo pomieszana. Naiemnik zdziwiony zapytał ią o przyczynę postrachu. Weydź do tego pokoiu rzekła przebiegła kobieta, dowiesz się sam. Naiemnik wszedłszy stanął iak wryty, gdy zobaczył ciało teyże samey osoby którą właśnie co w rzeką wrzucił. Przecież rzecze, z mostu go zruciłem, iednak tu się znayduie: sprobuię drugi raz, włożył drugiego brata w worek, zaniósł na most i w wodę strącił. Powracał do Nohudy niewątpiąc że garbaty leży w głębi Tygru, gdy na zakręcie ulicy zobaczył idącego przeciw niemu człowieka z latarnią. Ledwie nie umarł z przestrachu widząc Babekana, który nieco podpity do domu wracał.Pobiegł za nim, a gdy ten do domu Nohudy wchodził, porwał go nagle mówiąc: Oh! braciszku chcesz mi całą noc figle płatać. Do dwóch razy sztuka, trzeci raz się nieuda. – Bł bardzo silny, zarzucił mu mimo oporu worek na głowę, wielkim postronkiem otwór zawiązał, a pobiegłszy na most wrzucił w wodę Babekana z workiem i powrócił do Nehudy. Po drugi raz, rzekł do niey, tego filuta garbatego do wody wrzuciłem, kiedy powracając spotkałem go iak udawał piianego; to mię tak rozgniewało że rzuciwszy się na niego, chociaż się bronił, wpakowałem go do worka i z mostu zrzuciłem. –Ach!nędzarzu, zawołała Nohud, cóżeś zrobił, teraz mego męża utopiłeś i chcesz żebym ci za takie zabóystwo zapłaciła, przeciwnie zemszczę się iego śmierci i w ten moment na skargę do Kadego idę. –Proszę nie żartować, odpowiedział maniemnik, day mi dwa cekiny, albo cię zaniosę tam gdzie garbusa. NA hałas przybiegli sąsiedzi, naiemnik przestraszony uciekł: Spotkało go trzech ludzi z których każden nosił ciężar na plecach; ieden z nich przymusił go do wzięcia woru który dźwigał; poszeł tedy z dwoma innemi. Jeden zdawał się być niewolnikiem a drugi rybakiem; stanęłi u małych drzwi które im staruszka otworzyła, przeszli przez rozmaite korytarze do pokoiu rzęsisto oświeconego. Ale iakże się zdziwił naiemnik poznaiąc przy świetle dwóstu lamp, co go otaczały trzech garbusów których zrzucił był w wodę. On dźwigał iednego, a tamci dwóch drugich. — Niech diabli porwą przeklętego garbusa zawołał; czy całą noc będę go wrzucał w wodę i niepotrafię się go pozbyć? Ale Panie, mówł daley obracaiąc się do tego który się być zdawał panem domu, proszę pozwól mi swego pałasza na moment; każdemu tylko utnę głowę potem ich do Tygru wrzucę i zobacę czy ieszcze się pokażą. Kalif (był to ona sam), który dosyć często nocą po Bagdadzie się przechadzał, aby się dowiedzieć co się dzieie, Kalif wyszedłszy w towarzystwie Wielkiego Wezyra, spotkał biednego rybaka i dziesięć cekinów przyrzekł mu za to coby w trzech razach zarzuciwszy sieci, złowił. Rybak chętnie przystał; za każdym połowem wyciągał po iednym garbusku. Łatwo sobie wyobrazić zdziwnienie Kalifa; postanowił wyświecić rzecz całą, i kazał rybakowi pomódz znieść ich do pałacu. Kalif, Wezyr i rybak odeszli maiąc każden po topielcu na plecach, spotkali po drodze naiemnika którego Kalif przymusił do przyięcia swego ciężaru: ciekawość iego mocno była wzbudzona słowami naiemnika, żądał wytłumaczenia. — Panie, odpowiedział ten, ia może naylepiej mogę dać ci żądane obiaśnienie. Słuchay co się stało. Żona puszkarza przyszła po mnie na most; przyrzekła mi dać cztery cekiny gdybym znią do domu poszedł. Tam przybywszy powiedziała mi że mały garbus przyszedłszy do niey, umarł nagle kupuiąc coś w sklepie; a boiąc się aby ią o zabicie iego nie posądzono, ofiarowała 4 cekiny ieżelibym go do Tygru wrzucił. Dostałem połowę przyrzeczonych pieniędzy, włożyłem garbatego w wór, i wypełniłem dany mi rozkaz. Powróciłem potem żądaiąc reszty moiey nagrody, lecz mi kobieta pokazała że się garbaty prędzey odemnie wrócił. Znów go w wór włożyłem i zaniosłem do wody. Ale iakież było moie zdziwnienie kiedy powracaiąc widzę tegoż samego garbatego z latarnią w ręku; udawał piianego; lecz ia wpakowałem go w worek, zawiązałem otwór sznurem i po raz trzeci do Tygru wrzuciłem. Powróciwszy do żony puszkarz opowiedziałem iey swoy przypadek, ale ta nie dała mi dwóch cekinów, udawała że sobie włosy wyrywa mówiąc żem iey męża zabił. Ja obstawałem za swoią zapłatą; hałas się wielki zrobił, sąsiedzi nadbiegli, ia uciekaiąc Pana spotkałem. Proszę teraz wystawić sobie com uczuł gdy niosę tegoż samego garbusa któregom trzy razy do Tygru wrzucił, a widzę przy nim dwóch innych tak podobnych że niemożna ich rozeznać chyba po sukniach. Kalif psłał po lekarza który wszystkich trzech ocucił, i kazał ich iednakowo ubrać. Wezyr i kilku innych urzędników Kalifa tymczasem sprowadzili Nohudę; przywiedli ią do pokoiu w którym Kalif siedział na tronie. Opowiedziała wszystko, nic prawdy nie taiąc; oświadczyła przytem żal ze zgonu męża. — Ale, rzekł Kalif, czy też prawda co ty mówisz? iakże to być może, żeby ci grbaci tak byli podobni że się naiemnik na podstępie nie poznał? — Ach Panie odpowiedziała Nohuda, móy mąż i bracia iego tak są do siebie podobni że gdyby iednakowo byli ubrani rozpoznaćbym ich nie mogła. — To rzecz zabawna, rzekł Kalif, niech przyidą. Trzey garbaci stanęli. Żona puszkarza ledwie nie umarła z przestrachu, uspokiwszy się nieco chciała uściskać Babekana ale go poznać nie mogła. Kalif także nie wiedząc który z nich był Babekanem, rozkazał: aby ten z nich co iest Babekanem przystąpił. Zdziwił się gdy wszyscy trzey przyskoczyli i każdy z nich twierdził że iest mężem Nohudy. Ibad i Sahuk chcieli się tym sposobem zemścić na Babekanie, udaiąc że się tak nazywaią. Daremnie krzyczał i gniewał się, bracia niechcieli ustąpić. Kalif śmiał się mocno z tak zabawney zwady trzech garbatych, ale wkrótce przybrawszy na się twarz surową, rzekł do nich: Zapewne ne tak bardzo żądalibyście być Babekanem gdy wam powiem, że dla tego chcę go poznać aby go ukarać tysiącem plag za nieludzkość braciom okazaną — Wtenczas Ibad i Sahuk przyznali się do prawdy. Jeżeli tak, powiedzieli, ieżeli tu o kiie idzie, niech on ie sam odbierze, aż nadto na nie zasłużył. Babekan niezmiernie strapiony upadł o nóg Kalifa i przyrzekł, że się maiątkiem z braćmi podzieli ieżeli kara darowaną będzie. kalif mu przebaczył i wszystkich odesłałl, udarowawszy hoynie Ibada i Sahuka.