Nie strzelaj, bo ja nie student

Jacques de Vitry (1160 – 1240), znany kronikarz, organizator V wyprawy krzyżowej, zwrócił uwagę, że miejsca gdzie studiowano i gdzie oddawano się najgorszej rozpuście podejrzanie często ze sobą sąsiadują, a kolegia paryskie stały się “jaskiniami zbójców” (spelunca latronum)

Średniowieczny uniwersytet był miejscem bardzo niebezpiecznym. Częściowo wyjęty spod prawa powszechnego miał prawa własne, jak i własne władze. Student to naturalny wróg publiczny reszty miasta i siebie samego. Niecne zabawy, awantury, hulanki, bijatyki i pijaństwo były na porządku dziennym pośród żakostwa całej europy w skali dziś nie spotykanej. Bywało, że jak w Bolonii istniały równolegle dwa uniwersytety (universitas citramontanorum – z tej strony gór oraz universitas ultramontanorum – spoza gór) dla swoich i obcych, chyba po to żeby (literalnie rzecz biorąc) wzajemnie się nie pozabijali ze względu na pochodzenie.

Krajobrazy z dziecięcych szkielecików

Frederik Ruysch

Zakonserwowane kamienie żółciowe niech będą nam podłożem, rozgałęziona tkanka płuc i mniejsze naczynia krwionośne porastającą je drobną roślinnością. Drzewa i krzewy – odpowiednio spreparowany układ krwionośny. Inne części ludzkiego ciała też znajdą swoje stosowne miejsce w krajobrazie, a dla dopełnienia przestrzeni – uśmiechnięty szkielet.

Ponad 300 lat temu pomysł wykorzystania ludzkich części ciała, przy tworzeniu rzeźb coraz silniej dochodził do głosu w wyobraźni zafascynowanego od zawsze anatomią profesora botaniki. Nie było to aż tak bardzo ekscentryczne jakby dziś nam się wydawać mogło.

Czytaj dalej

Kozłowe łajno pite z winem żołtą niemoc leczy

wydalanie

Określenie bliźniego mianem “gównojada” nie koniecznie musi być obraźliwe. Wydać się może to nieco dziwne, ale w XVI wieku w Polsce zalecano spożywanie odpowiednio przygotowanych odchodów, jako środków leczniczych na różne dolegliwości. Fekalia stosować można też w okładach i maściach, a także wpychać sobie do tyłka.

Poniżej – przytoczony w całości rozdział z XVI-wiecznej księgi, poświęcony temu zagadnieniu. Sam język, którym dzieło było pisane, jest miejscami dosyć trudny w odbiorze. Widoczny jest brak konsekwencji w pisowni, niezbyt jasne, z dzisiejszego punktu widzenia, konstrukcje zdań i zasady stosowania znaków przestankowych. Nie jestem językoznawcą i postanowiłem nie wtrącać żadnych komentarzy i nie uwspółcześniać tego zabytkowego tekstu.

Czytaj dalej