Purytanie dają w banie

Chrześcijański Bóg to bardzo uprzejmy osobnik, który nie miesza się do spraw doczesnych, albo też może zmienić zdanie odnośnie nich, o ile jego personel naziemny ma w tym jakiś interes. Bóg zawsze przystaje na przedłożoną mu propozycję sposobu uregulowania spraw i się nie czepia niczego, dopóki nie zostanie o to specjalnie poproszony przez wyznaczonego do tego urzędnika; na szczęście jego napady szału należą do odległej przeszłości.

W kwestii spożywania alkoholu przez jedną z najbardziej oddanych mu społeczności – purytan też był mocno powściągliwy. Radykalizm tej grupy przysporzył jej niemałych kłopotów i pośrednio wymusił zmiany w orientacjach zawodowych. Do części zawodów blokowano im dostęp, ale nie do handlu zagranicznego, zwłaszcza z koloniami w Ameryce, gdzie jak i w Anglii zresztą, gorzała odgrywała dosyć istotną rolę.

Czytaj dalej

Terra incognita

Pewnego pochmurnego popołudnia roku 1212 wiernych wychodzących z kościoła w małej, angielskiej wsi zaskoczyła spadająca z nieba lina z kotwicą, która zahaczyła o jeden z nagrobków stojących na przykościelnym cmentarzyku.

Lina ginęła gdzieś wysoko w chmurach i nie można było dostrzec co znajduje się na jej drugim końcu, zaczęła się gwałtownie poruszać, jakby ktoś z góry szarpiąc ją usiłował wyswobodzić kotwicę z uwięzienia. Na nic się zdały te wysiłki a zdumionych mieszkańców wsi dobiegły gdzieś z góry nerwowe okrzyki żeglarzy niebieskich.

Po chwili jeden z nich spuścił się po linie na ziemię. Wieśniacy pochwycili go, lecz ten prawie od razu zmarł, “uduszony przez wilgoć naszego gęstego powietrza, jakby utonął w morzu” – jak zrelacjonował to niezwykłe wydażenie Gerwazy z Tilbury (ur. ok. 1150 — zm. ok. 1235) w dziele “Otia Imperiala”. Po godzinie jednak linę udało się odciąć a pozostali niebiescy żeglarze gdzieś odlecieli.

Czytaj dalej

Rezerwat Szatana – ostoja złej fauny

 

Nasze, polskie diabły i szatany, w naszych polskich przypowiastkach,  są często bezbrzeżnie głupie. Są to istoty z bardzo poważnym niedostatkiem intelektu i bezspornie powinny były zostać objęte jakąś formą pomocy socjalnej. Tak się niestety nie stało w dawnych czasach i może dlatego trochę o nich przycichło – nie wytrzymały próby czasu. Sam szatan we własnej osobie też wymaga współczucia, bardziej niż napiętnowania.

Universitätsbibliothek Kiel. Nürnberger Schembart-Buch, f.247. XVII wiek

Sługa mocy piekielnych

Wizerunek Beelzebuba, z którym się niedawno zetknąłem (niestety gdzieś przepadł), każe sądzić że prześladowano go głównie z powodu wyglądu. Nie dajmy się jednak zwieść, jego pomocnicy wyglądają na o wiele bardziej niedorozwiniętych i dotkniętych większymi ułomnościami, a jak przypuszczam, swoje nadprzyrodzone moce spożytkowują raczej na pokonanie kłopotów związanych z przemieszczaniem się i codzienną egzystencją, niż na podstępne psikusy. Przy zasadniczym deficycie umysłowym, o czym świadczą chrześcijańskie legendy, nie starcza sił na opracowanie zaawansowanych technik kuszenia, zamiast tego trzeba borykać się z problemem przystosowania do środowiska głównie przyrodniczego, co jednak jest permanentnie pomijane w relacjach ze spotkań.

Czytaj dalej